Jasnowidze i wróżbici

Umysł tak zadumany i subtelny, jak Garszyna, czuje się jak u siebie we wszystkich owych psychicznych dziedzinach pogranicznych, gdzie świadome z nieświadomem spływa się w jedną
masę, a dzień i noc stapiają się w jeden mrok, w którym wszelkie formy wykrzywiają się i przesuwają, a wszelkie proporcye groteskowe przybierają zrysy.
Garszyn jest specyalistą w dziedzinie tej roślinności, która na granicy między snem a jawą kwitnie, między gorączką a uzdrowieniem, między geniuszem a obłąkaniem.
Dlatego też umie jak nikt inny kreślić ból z wszystkimi odcieniami, ból, który w nadmiernem wybujaniu przeradza się w bezczucie, w obojętność, jak np.
w tem małem arcydziele "Cztery dni", w tym tekście do obrazów wojennych Wereszczagina, w których skreślony jest czterodniowy pobyt rannego żołnierza wśród całej ohydnej grozy
pola walki.
Subtelny i zadumany — takim jest Garszyn.
Był jednem z szlacheckich dzieci ludzkości, wystającem ponad wszystkich jako zjawisko patologiczne dlatego, że miał serce zbyt wielkie.
Takim go też ukazuje jego portret: miękka twarz Ormianina, o oczach gołębio łagodnych pod czołem podobnem do kobiecego.
STIRNER.
Garszyn jest w poezyi współczesnej najskrajniejszym reprezentantem altruizmu jako normy i pojmowania życia.
Na przeciwnym biegunie jest Nietzsche; oznacza on, w obrębie sfery nierównie szerszej, uosobienie egotyzmu, jako normy i pojmowania życia.
Jest to dziwny rys fizyognomii czasu, że w nich dwóch, tak w jednym jak w drugim przypadku, idea czasu stała się patologiczną, stała się przejawem obłędu.
Nietzsche jest już teraz dla świadomości ogółu niejako uosobieniem nowoczesnej indywidualistycznej filozofii życiowej.
Może nie tak bardzo wiadomo, że Mesyasz ten miał swego Jana Chrzciciela w osobie Maksa Stirnera, który wyprzedził Nietzschego o całe pół wieku.
Maks Stirner należy do tych umysłów, które piszą dla pokoleń późniejszych, bo tylko one mocą swej większej dojrzałości zdołają te idee zrozumieć; lecz wtedy umysły, które
je na świat wydały, oddawna już popadły w zapomnienie.
<<Poprzednia 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | 32 | 33 | 34 | 35 | 36 | 37 | 38 | 39 | 40 | 41 | 42 | 43 | 44 | 45 | 46 | 47 | 48 | 49 | 50 | 51 | 52 | 53 | 54 | 55 | 56 | 57 | 58 | 59 | 60 | 61 | 62 | 63 | 64 | 65 | 66 | 67 | 68 | 69 | 70 | 71 | 72 | 73 | 74 | 75 | 76 | 77 | 78 | 79 | 80 | 81 | 82 | 83 | 84 | 85 | 86 | 87 | 88 | 89 | 90 | 91 | 92 | 93 | 94 | 95 | 96 | 97 | 98 | 99 | 100 | 101 | 102 | 103 | 104 | 105 | 106 | 107 | 108 | 109 | 110 | 111 | 112 | 113 | 114 | 115 | 116 | 117 | 118 | 119 | 120 | 121 | 122 | 123 | 124 | 125 | 126 | 127 | 128 | 129 | 130 | 131 | 132 | 133 | 134 | 135 | 136 | 137 | 138 | 139 | 140 | 141 | 142 | 143 | 144 | 145 | 146 | 147 | 148 Nastepna>>