Jasnowidze i wróżbici

Lecz w czasie przechadzki po ogrodzie zakładowym uczuł nagle w całem swem jestestwie to gorące przekonanie, że "teraz kraty żelazne już już rozpadną się w kawałki i słońce
wzejdzie w swobodzie ponad wszystkimi tymi potępieńcami; a oni pośpieszą, na wsze strony rozszerzać będą jego naukę, a świat wstrząśnie się i zrzuci z siebie dawną swoją
szatę, która zohydza tylko rzeczywistą jego postać i powstanie w nowej, wyszlachetnionej krasie". Lecz jak, jakim sposobem, za pomocą jakich środków ?
Wtem spostrzega w ogrodzie zakładu trzy dziwaczne czerwone maki. Kwiaty były mniejsze niż zazwyczaj i odznaczały się szczególną, intensywnie czerwoną barwą.
Instyktownie zerwał wieczorem jeden z tych kwiatów; wśród nocy, gdy bezsennie leżał na łóżku, opanowała go myśl, dla której to uczynił: spełnił przez to obowiązek wobec
ludzkości. W chwili, w której spostrzegł ten mak czerwony, poznał istotę swojej misyi. W tym kwiecie lśniącym skupiła się cała złość
i cały gniew świata.
"On to, jego zdaniem, był istotą, przez którą wszelkie zło utrzymywało się przy życiu; on to wsysał w siebie Wszelką krew niewinnie przelaną (dlatego był czerwony), wszelkie
łzy i go-
rycz wszelką. Był mistyczną, groźną istotą, był prze-
ciwieństwem Boga, Arymana, który przybrał postać nikłą, niewinną. I kwiat ten musiał być zerwany i zabity.
Lecz nie dość na tem — bo w chwili, w której dusić się będzie pod naciskiem, trzeba będzie zważać, by nie znalazł sposobności rozlania swej złości naokół.
Dlatego musiał go ukryć na swej piersi. Miał nadzieję, że do rana kwiat utraci całą moc swoją.
Złość miała wyżłobić sobie drogę, wiodącą do własnego jego serca, i tam miał albo zwyciężyć, albo ledz pokonany — w pierwszym razie on sam miał zginąć, umrzeć, lecz
umrzeć jak uczciwy bojownik, jak najlepszy bojownik ludzkości, albowiem nikt przed nim nie odważył się wyzwać do walki całej złości świata naraz.
W tej urojonej walce obłąkany traci wszystkie swe siły.
<<Poprzednia 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | 32 | 33 | 34 | 35 | 36 | 37 | 38 | 39 | 40 | 41 | 42 | 43 | 44 | 45 | 46 | 47 | 48 | 49 | 50 | 51 | 52 | 53 | 54 | 55 | 56 | 57 | 58 | 59 | 60 | 61 | 62 | 63 | 64 | 65 | 66 | 67 | 68 | 69 | 70 | 71 | 72 | 73 | 74 | 75 | 76 | 77 | 78 | 79 | 80 | 81 | 82 | 83 | 84 | 85 | 86 | 87 | 88 | 89 | 90 | 91 | 92 | 93 | 94 | 95 | 96 | 97 | 98 | 99 | 100 | 101 | 102 | 103 | 104 | 105 | 106 | 107 | 108 | 109 | 110 | 111 | 112 | 113 | 114 | 115 | 116 | 117 | 118 | 119 | 120 | 121 | 122 | 123 | 124 | 125 | 126 | 127 | 128 | 129 | 130 | 131 | 132 | 133 | 134 | 135 | 136 | 137 | 138 | 139 | 140 | 141 | 142 | 143 | 144 | 145 | 146 | 147 | 148 Nastepna>>