Jasnowidze i wróżbici

Mordercę ogarnia niesłychany lęk przed nocą, przed tą upiorną ciszą; porywa go wściekłość, roztwiera szeroko drzwiczki latarni, z krzykiem rzuca się na starca, dusi go i kryje
trupa pod deskami podłogi. O czwartej nad ranem ktoś puka. Wchodzi trzech ajentów policyjnych. Sąsiedzi usłyszeli krzyk i zażądali śledztwa.
Morderca doznaje chorobliwej, dzikiej radości na myśl, że wszystkie ślady zatarte.
Wita z wyszukaną, nieco wyzywającą grzecznością ajen-
tów policyjnych, oprowadza ich po całym domu, podaje im krzesła itd.
Ale właściwie jest to nerwowe, chorobliwe rozpasanie, które graniczy z ostatecznym, obłędem.
Wtem dochodzi go znowu dziwaczny szmer, lekki, przytłumiony, szybki jak tykotanie zegarka, owiniętego watą.
Chodzi niespokojnie po pokoju, zachowuje się hałaśliwie, ale szmer staje się coraz donośniejszym i rośnie nieustannie.
Ajenci policyjni uśmiechają się, jak gdyby słyszeli, podejrzywali i wiedzieli. A tajemnicze echo odzywa się coraz silniej, silniej i silniej..
"Nędznicy", zawołałem, "nie ukrywajcie się przede mną. Przyznaję się do wszystkiego! — Odbijcie deski i — tu! o tu ! — To jego serce tak strasznie bije !
"
Widzimy, że jest to opowiadanie zwyrodniałego, który popełnia morderstwo, nie mając ku temu dostatecznej przyczyny.
Morduje on pod wpływem tej samej pobudki, pod wpływem tego samego, dziecinnego popędu, który sprawia, że niektórzy ludzie tyle i tyle razy muszą się dotknąć jakiegoś przedmiotu;
między oboma temi zjawiskami niema istotnej różnicy; różnią się one tylko co do stopnia.
Jest to jeden z owych ludzi, którzy swojem postępowaniem świadczą, że niema wyraźnej granicy między chorobliwością a zbrodniczością, że wola ludzka jest narzędziem
niesłychanie kruchem, że z nieznanych, ukrytych głębi ludzkiej istoty, z mglistych ustroni nieświadomych popędów, wykwitają sybilińskie słowa obłąkania, które stają się
prawem dla człowieka.
<<Poprzednia 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | 32 | 33 | 34 | 35 | 36 | 37 | 38 | 39 | 40 | 41 | 42 | 43 | 44 | 45 | 46 | 47 | 48 | 49 | 50 | 51 | 52 | 53 | 54 | 55 | 56 | 57 | 58 | 59 | 60 | 61 | 62 | 63 | 64 | 65 | 66 | 67 | 68 | 69 | 70 | 71 | 72 | 73 | 74 | 75 | 76 | 77 | 78 | 79 | 80 | 81 | 82 | 83 | 84 | 85 | 86 | 87 | 88 | 89 | 90 | 91 | 92 | 93 | 94 | 95 | 96 | 97 | 98 | 99 | 100 | 101 | 102 | 103 | 104 | 105 | 106 | 107 | 108 | 109 | 110 | 111 | 112 | 113 | 114 | 115 | 116 | 117 | 118 | 119 | 120 | 121 | 122 | 123 | 124 | 125 | 126 | 127 | 128 | 129 | 130 | 131 | 132 | 133 | 134 | 135 | 136 | 137 | 138 | 139 | 140 | 141 | 142 | 143 | 144 | 145 | 146 | 147 | 148 Nastepna>>