Jasnowidze i wróżbici

Lecz tamte inne rośliny społem zawołały, że słowa Attalei są szalone; żadna z nich nie chciała wystawiać na targ swojej skóry.
"Tak, tak, jak chcecie!" rzekła Attalea.
"Ja wiem. czego chcę. Zostawiam was w spokoju: żyjcie, jak chcecie, o krople wody wszczynajcie waśni długie, a pod dachem szklanym żyjcie sobie w zgodzie.
Chociaż sama, własną pójdę drogą. Nie chcę już nadal oglądać nieba i słońca, z poza, tej kraty — a ch cę je widzieć".
I rosła i rosła; wszystkie soki swoje zużywała na to, żeby wzwyż wystrzelić, a korzenie i liście musiały zdążać o własnych siłach.
Czasem zdawało jej się, jak gdyby odległość od dachu szklanego nie zmniejszała się wcale.
-A wówczas wytężała wszystkie swe siły; i zbliżała się do dachu coraz bardziej, aż wreszcie młody pęd dotknął się zimnej szyby szklanej i żelaznej ramy.
Upłynął znowu miesiąc; Attalea nieustannie rosła w górę. W końcu uderzyła o szyby. I teraz nie stało już miejsca dla dalszego wzrostu.
Wówczas pień jej począł się wykrzywiać; bujna jej korona po-
częła więdnąć i łamać się, zimne żelazne kraty wrzynały się w młode liście, rozrywały je i kaleczyły;
lecz drzewo uparło się, nie użalało się na liście swoje, nie zważało na nie i parło na kraty, które już, już miały się poddać, chociaż były z twardego żelaza.
Pewnego dnia rozległ się w oranżeryi głośny trzask. Jedna z grubych sztab żelaznych pękła. Z brzękiem zlatywały na ziemię kawałki szkła.
A zielona korona palmy dumnie wzniosła się ponad sklepienie kopuły.
Była już późna jesień, gdy korona Attalei przedarła się przez zgruchotany dach.
Drobny deszcz pomieszany z śniegiem sączył się na ziemię; wicher pędził przed siebie szarą, poszarpaną, ciężko zwisającą mgłę.
Zdało się, jak gdyby mgła cisnęła na palmę. Drzewa potraciły już liście i stały obnażone jak trupy pełne odrazy.
<<Poprzednia 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | 32 | 33 | 34 | 35 | 36 | 37 | 38 | 39 | 40 | 41 | 42 | 43 | 44 | 45 | 46 | 47 | 48 | 49 | 50 | 51 | 52 | 53 | 54 | 55 | 56 | 57 | 58 | 59 | 60 | 61 | 62 | 63 | 64 | 65 | 66 | 67 | 68 | 69 | 70 | 71 | 72 | 73 | 74 | 75 | 76 | 77 | 78 | 79 | 80 | 81 | 82 | 83 | 84 | 85 | 86 | 87 | 88 | 89 | 90 | 91 | 92 | 93 | 94 | 95 | 96 | 97 | 98 | 99 | 100 | 101 | 102 | 103 | 104 | 105 | 106 | 107 | 108 | 109 | 110 | 111 | 112 | 113 | 114 | 115 | 116 | 117 | 118 | 119 | 120 | 121 | 122 | 123 | 124 | 125 | 126 | 127 | 128 | 129 | 130 | 131 | 132 | 133 | 134 | 135 | 136 | 137 | 138 | 139 | 140 | 141 | 142 | 143 | 144 | 145 | 146 | 147 | 148 Nastepna>>