Jasnowidze i wróżbici

Poczyna go malować.
Pracuje gorączkowo; zdaje mu się, że żadna z jego prac tak mu pod ręką nie rosła, jak właśnie ten obraz, jednak zadowolenie nie przynosi mu ukojenia, lecz dręczy go jeszcze
bardziej.
Całajego poprzednia praca malarska traci dlań nagle wszelkie znaczenie; a równocześnie czuje, że po tym obrazie nie stworzy już niczego, bo nigdy żadnym tematem nie zdoła wzbudzić
takiego wrażenia, jak właśnie tym głuszcem.
"Ja ciebie wydobyłem", woła malarz, "z ciasnego, ciemnego kotła parowego, ażeby twoim widokiem rozbudzić i przerazić trzeźwy tłum, wymuskany i wzgardliwy.
Pójdź, ty, którego siłą moją na płótno wyczarowałem, pójdź i wyglądaj z niego na te fraki i treny jedwabne i wołaj ku mnie: patrzcie, oto ja jestem — ja, zaraza!
Ugodź ich w samo serce, odbierz im sen z powiek, stawaj przed nimi jak upiór. Pozbaw ich spokoju, jak mnie spokoju pozbawiłaś".
Ale do całego tego wybuchu dodaje Riabinin pełne powątpiewania słowa:,. gdyby wogóle mówić można, o wrażeniu".
I gdy kolega jego, szczęśliwy, niestroskany niczem, wolny od wątpliwości Diedow otrzymuje złoty medal, stypendyum na podróż za granicę, a w przyszłości widzi przed sobą posadę
profesorską i inne tego świata wspaniałości, Riabinin porzuca zawód artystyczny, zwiastujący mu świetną przyszłość, ażeby w charakterze bezpretensyonalnego nauczyciela ludowego
oddawać usługi, choćby nawet najdrobniejsze.
Aleksy Piotrowicz ("Noc") siedzi nocą w swoim, pokoju przed nim na stole leży nabity pistolet.
Wzgarda dla ludzi i wzgarda dla siebie samego zohydziły mu życie tak, że postanowił raz z niem skończyć.
Ranek się zbliża, a samotny człowiek gotów jest czyn swój wykonać; wtem wskroś ciszy rozbrzmiewa i dochodzi do niego dźwięk dzwonka kościelnego, oznajmiającego mszę poranną.
<<Poprzednia 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | 32 | 33 | 34 | 35 | 36 | 37 | 38 | 39 | 40 | 41 | 42 | 43 | 44 | 45 | 46 | 47 | 48 | 49 | 50 | 51 | 52 | 53 | 54 | 55 | 56 | 57 | 58 | 59 | 60 | 61 | 62 | 63 | 64 | 65 | 66 | 67 | 68 | 69 | 70 | 71 | 72 | 73 | 74 | 75 | 76 | 77 | 78 | 79 | 80 | 81 | 82 | 83 | 84 | 85 | 86 | 87 | 88 | 89 | 90 | 91 | 92 | 93 | 94 | 95 | 96 | 97 | 98 | 99 | 100 | 101 | 102 | 103 | 104 | 105 | 106 | 107 | 108 | 109 | 110 | 111 | 112 | 113 | 114 | 115 | 116 | 117 | 118 | 119 | 120 | 121 | 122 | 123 | 124 | 125 | 126 | 127 | 128 | 129 | 130 | 131 | 132 | 133 | 134 | 135 | 136 | 137 | 138 | 139 | 140 | 141 | 142 | 143 | 144 | 145 | 146 | 147 | 148 Nastepna>>