Jasnowidze i wróżbici

O spojrzyjcie!
z tych ciemnych opon, w których zmilkły tony pieśni, wynurzył się mroczny i niewyraźny cień — cień, jaki tworzy w ludzkiej postaci księżyc, kiedy nizko stoi na niebie: a nie
był to cień człowieka, ani cień boga, ani cień jakiegokolwiek znanego przedmiotu. Chwiał się przez chwilę w fałdach kotar, a potem stanął na drzwiach miedzianych, tuż przed nami.
Był niewyraźny, bezkształtny i nieokreślony — i nie był cieniem człowieka, ani cieniem boga — czy to greckiego, czy chaldejskiego, czy też egipskiego.
Spoczął na drzwiach miedzianych, pod sklepionym ich fryzem. Nie przesuwał się, nie ozwał ani słowem, lecz stał nieporuszenie.
Drzwi, na które padł, znajdowały się — jeżeli dobrze pomnę — u nóg młodego, w całuny spowitego Zoilusa.
Nikt z nas siedmiu nie odważył się spojrzeć w tę stronę, chociaż wszyscy widzieliśmy, jak cień wynurzał się z mroku — spoglądaliśmy dalej w głębie hebanowego zwierciadła.
W końcu ja, Oinos, przemówiłem słów kilka i zapytałem cienia o jego ojczyznę i miano. A cień rzekł na to: "Jestem cieniem, ojczyzną moją są ,.
teraz ptolemajskie katakomby i ustronia, rozpostarte " tuż przy mglistych równinach Elysionu, stykające "się z nieczystym strumieniem Charona".
I nagle porwaliśmy się wszyscy — a siedmiu nas było — grozą przejęci z naszych siedzeń i staliśmy długo, pełni drżenia i lęku, albowiem głos cienia nie był głosem jednej
istoty, lecz całego ich tłumu. W rytmicznym, zmiennym spadku dochodził nas wyraz po wyrazie, ponuro wtórząc dobrze nam znanem echem tysiąca głosów zmarłych przyjaciół".
GARSZYN.
I.
W noweli Garszyna p. t. " Artyści" dwaj malarze. Riabinin i Diedow, przechadzają się pewnego dnia wzdłuż zabudowań portu petersburskiego.
Diedow, były inżynier, objaśnia swemu towarzyszowi sposób użycia przedmiotów stalowych i żelaznych, które robotnicy właśnie znoszą z parowców.
<<Poprzednia 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | 32 | 33 | 34 | 35 | 36 | 37 | 38 | 39 | 40 | 41 | 42 | 43 | 44 | 45 | 46 | 47 | 48 | 49 | 50 | 51 | 52 | 53 | 54 | 55 | 56 | 57 | 58 | 59 | 60 | 61 | 62 | 63 | 64 | 65 | 66 | 67 | 68 | 69 | 70 | 71 | 72 | 73 | 74 | 75 | 76 | 77 | 78 | 79 | 80 | 81 | 82 | 83 | 84 | 85 | 86 | 87 | 88 | 89 | 90 | 91 | 92 | 93 | 94 | 95 | 96 | 97 | 98 | 99 | 100 | 101 | 102 | 103 | 104 | 105 | 106 | 107 | 108 | 109 | 110 | 111 | 112 | 113 | 114 | 115 | 116 | 117 | 118 | 119 | 120 | 121 | 122 | 123 | 124 | 125 | 126 | 127 | 128 | 129 | 130 | 131 | 132 | 133 | 134 | 135 | 136 | 137 | 138 | 139 | 140 | 141 | 142 | 143 | 144 | 145 | 146 | 147 | 148 Nastepna>>