Jasnowidze i wróżbici

Zbliżałem się powoli ku niemu, a z przeciwka szedł ku mnie niepewnym, powłóczystym krokiem własny mój obraz, ale blady i krwią zbroczony. Tak mi się jednak tylko zdawało.
To nie był mój obraz, lecz wróg mój, Wilson, straszny w przedśmiernej agonii.
I nie było nitki w jego ubraniu, nie było linii w jego wyrazistej, charakterystycznej twarzy, któraby nie była taką samą jak moja.
— To był Wilson, — ale nie szeptał już, a mówił głosem, który, jak mi się zdawało, był moim własnym:
"Pokonałeś mnie; ustępuję.
Ale odtąd i ty nie żyjesz; jesteś martwy dla świata, dla nieba i dla nadziei.
We mnie było źródło twego istnienia — i patrz: w tym obrazie, który jest twoim obrazem, zabiłeś i mnie i siebie jednem uderzeniem".
Jest to wypadek rozdwojenia osobowości; u patologów nowoczesnych znaleźć można cały szereg analogicznych przykładów.
Są w Wilsonie dwa odrębne centra indywidualności, z których chwilami tworzą się dwie, współcześnie istniejące osoby.
Człowiek, u którego fizyczna podstawa indywidualności dotknięta jest chorobą, przenosi moralne swe skrupuły, ostrzegający głos sumienia poza organizm, a w chwilach, w których
najbardziej uwydatnia się kontrast między dodatniemi stronami jego natury a nadmiarem złych skłonności, sumienie to przybiera realne kształty i żyje własnem, odrębnem życiem.
Nowela jest pisana w pierwszej osobie, a bohater pyta sam siebie: "Czy żyłem ciągle we śnie?
I czyż nie umieram, jako ofiara grozy i tajemnicy, co osłania najdzikszą ze wszystkich ziemskich wizyi ?
" Całość można wyjaśnić alegoryą, personifikacyą dwoistości w naturze ludzkiej, walką między cnotą a występkiem w duszy jednostki; ale psychologia tego zjawiska mimo to
niemniej głęboka, a prawda patologiczna niemniej jasna. W tym wypadku mamy do czynienia z moralną alegoryą, popartą dowodami ze świata rzeczywistego.
A skoro tak, to może lepiej wcale nie mówić o aleoryi ?
<<Poprzednia 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | 32 | 33 | 34 | 35 | 36 | 37 | 38 | 39 | 40 | 41 | 42 | 43 | 44 | 45 | 46 | 47 | 48 | 49 | 50 | 51 | 52 | 53 | 54 | 55 | 56 | 57 | 58 | 59 | 60 | 61 | 62 | 63 | 64 | 65 | 66 | 67 | 68 | 69 | 70 | 71 | 72 | 73 | 74 | 75 | 76 | 77 | 78 | 79 | 80 | 81 | 82 | 83 | 84 | 85 | 86 | 87 | 88 | 89 | 90 | 91 | 92 | 93 | 94 | 95 | 96 | 97 | 98 | 99 | 100 | 101 | 102 | 103 | 104 | 105 | 106 | 107 | 108 | 109 | 110 | 111 | 112 | 113 | 114 | 115 | 116 | 117 | 118 | 119 | 120 | 121 | 122 | 123 | 124 | 125 | 126 | 127 | 128 | 129 | 130 | 131 | 132 | 133 | 134 | 135 | 136 | 137 | 138 | 139 | 140 | 141 | 142 | 143 | 144 | 145 | 146 | 147 | 148 Nastepna>>